... zapytał mnie ktoś podczas Maratonu. Naprawdę! Wczoraj wieczorem, zamiast odsypiać wyczerpujący weekend, spotkaliśmy się znowu, żeby posegregować wszystkie napisane przez Was apele i listy wsparcia do naszych bohaterów i bohaterek, zapakować je w koperty i następnie wysłać do adresatów. Pracy było sporo, ale nie narzekamy - widok tych stert listów naprawdę poprawia humor i sprawia, że razem z Wami i dzięki Wam chce się nam działać dalej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz